Blog > Komentarze do wpisu

dla milionów

Minął własnie taki dziwny dzień. Do południa byłam z Adasiem ja, a od południa do wieczora - Małż. Jak tylko wyszłam z domu to od razu za nimi zatęskniłam. No, już dawno nie miałam takich uczuć w kierunku moich chłopaków, bo w końcu prawie cały czas z nimi jestem.

Adaś podobno był dziś bardzo grzeczny i całe popołudnie przeczworakował! Nikt już nie dawał mu szans na łażenie na czterech łapkach, a tu stało się. Po dywanie na czworaka, po parkiecie na brzuchu. Potrafi też podczłapać na czworaka do mnie, podnieść jedną rączkę i pokazać co w niej trzyma (ewentualnie walnąć mnie tym w oko). Musimy się też zniżać do jego poziomu, ponieważ Dzidź jest najgrzeczniejszym dzieckiem świata jeśli tylko opiekun siedzi lub leży na podłodze. Nawet nie trzeba na niego specjalnie zwracać uwagi - pięknie zajmuje się swoimi sprawami, przekłada zabawki lub robi porządki na regale. Ale wystarczy że opiekun podniesie się i odjedzie 3 kroki (żeby na przykład umyć naczynia) - Mały w ryk, i leci do opiekuna. Wstaje koło niego (najczęściej otwierając przy tym zamrażalnik), obejmuje go za nogę i żałośnie nawołuje, żeby wrócić na dywan. Z drugiej strony potrafi bardzo samodzielnie i w niekontrolowany przez nas sposób dostać się do zakazanej sypialni lub zakazanej łazienki, w ogóle nie zwracając uwagi na to, że jesteśmy (stosunkowo) bardzo daleko. Dzisiaj pojechał do sypialni i się schował za drzwiami. Małż wchodzi, szuka, szuka, zagląda pod łóżko, za łóżko (więcej miejsc do schowania się nie ma, gdy połowę pokoju zajmuje łóżko) i już wychodził szukać do łazienki, a tu Dzidź z mega uśmiechem na buziaku wystawia głowę zza drzwi i się głośno śmieje. Piękne rzeczy.

Przez to, że nie było mnie w zeszłym semestrze na zajęciach zmienił się mój status wśród koleżanek z roku. Nikt mnie nigdzie nie zaprasza (może myślą, że ja muszę całymi wieczorami i nocami nosić dziecko na rękach i prać jego pieluszki...?), na moje pytania o wyjście na piwo nikt nie reaguje. Jestem za marginesem. Nawet dla bliższych koleżanek, które (jak się okazało) organizują sobie małą przyjacielską wigilijkę w najbliższy wtorek. Siedziałam między nimi, a one ustalały szczegóły nachylając się z obu stron nade mną. Ech...

czwartek, 13 grudnia 2012, po.cichu

Polecane wpisy

Komentarze
2012/12/15 15:23:08
uuu, to słabe te koleżanki, nie warto się przejmować. ;)
Lilypie Second Birthday tickers